#7 błędów na drodze realizacji celów cz.1

Kiedy przyszedł mi do głowy pomysł, by napisać tekst na temat błędów w realizacji celów, zacząłem zastanawiać się, jakie będzie najlepsze zdjęcie, które odda jego sens. Po kilkunastu minutach bezowocnych poszukiwań znalazłem to zdjęcie. I uznałem, że jest najlepsze! Droga… czasami prosta, czasami bardzo kręta. Na końcu każdej drogi jest to samo – miejsce, do którego zmierzałeś, jechałeś, podróżowałeś. Tak fizycznie (np. samochodem) jak i mentalnie (np. w kontekście realizacji Twoich celów). I dzisiaj właśnie o tej drodze trochę będzie. Nie o prostej i łatwiej (obrazy takiej drogi widoczne są każdego dnia w postaci success story wielu ludzi). Dziś przeczytasz o tej krętej, długiej i często niepotrzebnie tak długiej drodze. Zapraszam Cię do świata moich błędów w drodze do realizacji celów.

Pasmo nieustających sukcesów?? 🤨🧐

Wielu ludziom moja praca kojarzy się z pasmem nieustających sukcesów. „Tobie wszystko wychodzi”, „Jak Ty to robisz, że potrafisz tak sprzedawać?”, „Ja też tak chcę!” – to tylko część cytatów, które zdarzyło mi się usłyszeć od uczestników moich szkoleń. I cieszę się, że dzisiaj to tak wygląda. Bo faktycznie rozmów zakończonych sukcesem dziś jest więcej, niż kiedyś. Częściej słyszę „tak” od moich klientów niż słynne sprzedażowe „nie”. I jak na pewno się domyślasz – nie zawsze tak było. Dlatego postanowiłem napisać tekst o tym, jakie po drodze popełniłem błędy. A i od razu przyznaję, że część tych błędów zdarza mi się popełniać do dziś. Bo jestem tylko człowiekiem. Nie jestem doskonały i nigdy nie będę. Tak jak i Ty. 

#Blad1 Czy moje cele były moje?

Zwłaszcza nowy rok jest takim okresem, w którym mnóstwo ludzi popełnia olbrzymi błąd w kontekście realizacji celów. Ten błąd to po prostu przyjmowanie czyichś celów za własne. Drugim wariantem jest podejmowanie działań pod wpływem wyłącznie zewnętrznych pobudek (wszyscy mają postanowienia, to ja też muszę). 

Sam robiłem bardzo podobnie. Zwłaszcza, gdy zaczynałem przygodę z biznesem. Wiele osób mówiło mi, co powinienem robić, jak powinienem działać. Niektórzy czasami próbowali wymusić na mnie określone działanie, uważając, że „tak będzie dla mnie lepiej”. A ja słuchałem i robiłem dwie rzeczy: 1. Wewnętrznie kompletnie nie godziłem się z tym, co ktoś mówił/próbował narzucić; 2. Na zewnątrz mówiłem „ok, w porządku” i teoretycznie zaczynałem realizować czyjąś wizję mojej firmy i mojej działalności. Rozumiem dziś, że każda z tych osób chciała dla mnie dobrze. I w Twoim przypadku (jeśli doświadczasz takich sytuacji) jest podobnie – Ci doradcy prawdopodobnie chcą dla Ciebie jak najlepiej. Tylko co z tego, jeśli to ich cele, ich wizja Twojej przyszłości, a nie Twoja!

Nie bądź jak Szymon – znajdź swoją drogę, taką, do której będziesz w pełni przekonany. I z szacunkiem do tego, kto będzie twierdził, że powinieneś inaczej – jeśli się z nim nie zgadzasz, odrzuć jego wizję i realizuj od samego początku własną. Ja żałuję, że zmarnowałem sporo czasu na próbę zrobienia czegoś, co „czuł” ktoś inny tylko nie ja. Gdy to zrozumiałem, wszystko zaczęło toczyć się szybciej i lepiej. Polecam!

#Blad 2 Kiedyś będę bogaty

Ja też wierzyłem przez jakiś (długi) czas w bajkę pod tytułem „kiedyś będę”. Sytuacja zmieniła się, gdy moją uwagę zwrócił krótki fragment pewnej polskiej komedii. Mowa o filmie „Poranek kojota”. W jednej ze scen gangster porywa głównego bohatera granego przez Macieja Sthura i spotykają się w słynnym barze, w którym pracuje również jego kolega „Siwy”. W czasie tego spotkania z ust porywacza (ojciec dziewczyny, w której zakochał się główny bohater) mówi do zakochanego takie słowa: „Jesteś typem, który całe życie żyje w bajce pod tytułem kiedyś będę. Błąd! Ty nigdy nie będziesz! Nie masz jaj!”.

Przez wiele lat powtarzałem sobie, że kiedyś będę miał auto, albo, że kiedyś pojadę na wymarzone zagraniczne wakacje na Dominikanę. I rzeczywiście bajka pod tytułem „kiedyś będę miał auto” ciągnęła się przez jakieś 5 lat. Codziennie marzyłem i myślałem, że nadejdzie taki dzień, w którym i ja wsiądę do swojego wymarzonego rumaka i ruszę przed siebie w stronę zachodzącego słońca. I tak to trwało i trwało a moim rumakiem były składy PKP i autokary PKS… Cóż, patrząc z tej pozytywnej strony – zawsze miałem szofera 😉

By myśleć inaczej

Lecz nie o szukanie pozytywów tu chodzi. Pewnego dnia zacząłem o tym myśleć inaczej. Dałem sobie rok na takie poukładanie spraw zawodowych, żeby w ciągu roku osiągnąć zamierzony cel – kupić auto. Nie wyrobiłem się. Zajęło mi to niecałe półtorej roku. A moje auto stoi pod blokiem, w którym mieszkam. Jestem z niego cholernie zadowolony i wciąż napawa mnie duma z samego siebie i jednocześnie taki „uśmiech smutku” kiedy pomyślę o tym, że ta drobna zmiana wystarczyła, żeby osiągnąć rezultat. Wystarczyło bajkę „kiedyś będę” zamienić na historię „za rok o tej porze”.

A co do Dominikany? Cóż, dziś napiszę tak: polecam, to piękne miejsce na ziemi! A najlepiej wybrać się tam na 2 tygodnie. Skąd to wiem? Bo przestałem marzyć i po prostu tam poleciałem!

Nie bądź jak Szymon – wyjdź z bajki kiedyś będę i zamień ją w konkretną historię osadzoną w konkretnym i realnym dla Ciebie czasie.

#Blad 3 Marzenie to jeszcze nie cel

Od razu Ci napiszę: marzenia są potrzebne! Jednocześnie marzenia mają to do siebie, że nie muszą być zrealizowane, nie generują żadnego ciśnienia i często mają niewielki wpływ na Ciebie i Twoją efektywność w życiu prywatnym lub zawodowym. Zatem o co chodzi? O to, że zbyt często to, co powinno być Twoim celem jest tylko marzeniem zawieszonym w bajce „kiedyś będę”. Często słyszę od ludzi, że są niezadowoleni z pracy, którą wykonują. Kiedy pytam ich o to, co zamierzają z tym zrobić, najpierw jest cisza. Później często pada odpowiedź: „wiesz, kiedyś na pewno zmienię pracę”. To piękne marzenie. Tak, to jest marzenie. To nie jest cel. To sformułowanie, które również pozbawia Cię sprawczości. A sprawczość to coś, co bardzo mocno odróżnia tych, którzy mają cele i je realizują (mają również sprawczość) od tych, którzy żyją w sferze marzeń i sprawczość oddają w ręce kogoś/czegoś innego.

Słowo końcowe 👍🏻

Ja też kiedyś wiele rzeczy kategoryzowałem na poziomie marzeń zamiast konkretnych celów zgodnych chociażby z regułą S.M.A.R.T. Dziś doskonale potrafię odróżnić to, co jest moim marzeniem i spokojnie może nim być od tego, co powinno mieć znamiona i charakter celu. Wszystko po to, by świadomie kontrolować miejsce, w którym jestem, to do którego zmierzam i drogę, po której idę.

Nie bądź jak Szymon kiedyś – bądź jak Szymon dziś. Zastanów się dokładnie czy wszystko to, co dzisiaj jest Twoim marzeniem faktycznie powinno nim być. A może warto zamienić marzenie o jakimś wyjeździe na cel, bo ten odpoczynek pozwoli Ci znacznie lepiej funkcjonować? Zastanów się również w drugą stronę – czy cele, które stawiasz przed sobą, rzeczywiście powinny nimi być. Być może część z nich możesz spokojnie przesunąć do sfery marzeń i przestać odczuwać presję, ciśnienie związane z dotychczasowym brakiem realizacji.

Dziś pierwsze #1 #2 #3 błędy. W kolejnym tekście następna porcja. Przemyśl to, co przeczytałeś i wyciągnij najkorzystniejsze wnioski dla Ciebie. A jeśli masz ochotę podzielić się ze mną Twoimi spostrzeżeniami, przemyśleniami w tym, lub jakimkolwiek innym temacie – pisz śmiało na adres napisz@szymonlach.com! Będzie mi bardzo miło!

Zobacz więcej

Poznaliśmy się skontaktuj się ze mną!