Rób to, co kochasz…?

To będzie historia, jakich wiele. Pasja, praca, łącznie przyjemnego z pożytecznym…

Paweł. Ma 28 lat. Jest koderem, programistą, który od 4 lat pracuje w firmie, do której zawsze chciał się dostać. Praca tu była jego celem odkąd zdał sobie sprawę, że chce być programistą, jest w tym dobry i to jest jego pasja.

Gdy Paweł był dzieckiem

Paweł jako dzieciak długo nie wiedział, co chce w życiu robić. Zawsze był dobry z matematyki i innych przedmiotów ścisłych., a język polski i historia mogły dla niego nie istnieć. Wiedział, że w przyszłości będzie robić coś związanego z kierunkami ścisłymi.  W tym dobrze się czuł, to mu wychodziło i na tym się znał. To była też jego pasja. Wiedział jeszcze jedno: że jak wielu ludzi na całym świecie, on również chce w przyszłości robić wyłącznie to, co będzie kochał, co będzie sprawiało mu radość i przyjemność. Zawsze imponowały mu historie ludzi, którzy potrafili łączyć pasję z biznesem, z zarabianiem pieniędzy. W końcu na zdjęciach Ci ludzie wyglądali na bardzo szczęśliwych, zadowolonych. Tak jak oni, chciał połączyć pasję i przyjemność z zarabianiem.

W kierunku spełnionych marzeń

Przez całe życie Paweł robił wszystko, by jego marzenie się spełniło i by ostatecznie jego pasja połączyła się z zarabianiem pieniędzy. I udało się! Od 4 lat Paweł ma dokładnie to, na co tak długo w życiu pracował czyli może łączyć przyjemność z zarabianiem  naprawdę dobrych pieniędzy. Dziś pracuje w firmie, do której od zawsze chciał się dostać. Koduje dla nich, bardzo dobrze zarabia. Połączył pasję z pracą czyli robi to, co kocha.

Pytanie: czy Paweł jest szczęśliwy?

Z zewnątrz wygląda to tak, jakby złapał samego Pana Boga za stopę: majętny, dobrze zbudowany (kiedyś chudy jak ja) facet, z piękną żoną u boku i wspaniałym synem, Marcinem. Mają piękny dom, dwa świetne samochody, a do tego co roku jeżdżą co najmniej 2 razy na wakacje (w tym jedne zawsze dwutygodniowe). Jak czegoś chcą to po prostu idą i kupują. Jak chcą gdzieś pojechać/polecieć, to wsiadają w auto/samolot i to robią. Nie muszą liczyć pieniędzy, bo Paweł zarabia naprawdę świetnie. Jego żona też ma dobrą pracę. Dziecko ma naprawdę sympatyczną opiekunkę, do której Paweł i jego żona mają pełne zaufanie. Jeśli mały Marcin ma jakieś zachcianki, to wszystkie niemalże natychmiast są spełniane. Stać ich na takie życie. A skoro tak, to pozwalają sobie na wszystko, czego zapragnie ich dusza i co jest w zasięgu ich ręki. Życie, w którym nie ma pracy, a jej miejsce zastępuje wieczna pasja do tego, co się robi.

Pytanie: czy Paweł jest szczęśliwy?

Od 2 lat prawie nie rozmawia z żoną, bo albo jest bardzo długo w pracy, albo kiedy wraca do domu, zamyka się w gabinecie i dalej pracuje. Dom stał się dla Pawła miejscem, w którym śpi i je śniadanie, które przygotowuje mu coraz rzadziej żona – częściej opiekunka syna. Kiedy wyjeżdżają – on zawsze zabiera ze sobą komputer. Musi. Jego firma oczekuje od niego, ciągłej gotowości. Żona twierdzi, że gdy jadą na wakacje, ona jedzie z synem, Paweł jedzie z komputerem. Kiedyś była z niego bardzo dumna i cieszyła się z jego sukcesów. Dziś prawie nienawidzi jego pracy. Kiedyś dla niej też ważne były pieniądze, majątek, luksus, pasja itp. Dziś chciałaby odzyskać swojego męża. Dziś chciałaby, żeby ich syn miał ojca, a ona kogoś, na kogo może liczyć, do kogo może się przytulić, z kim może pogadać. Tak po ludzku…

Historia, jakich wiele

Historia Pawła to historia wielu osób, które za główny cel postawiły przede wszystkim łączyć pasję z zarabianiem. I nie ma w tym nic złego (sam jestem jednym z tych szczęściarzy, którzy to osiągnęli), ale swego czasu ta pasja kosztowała mnie bardzo wiele. Zrozumiałem wtedy, że łącznie pasji, przyjemności z pracą, oprócz wielu zalet, ma też jedną wadę – zawsze CHCESZ być w pracy. A przynajmniej ja tak miałem. Wciąż chciałem sprzedawać i prowadzić swoje szkolenia, a jak nie szkoliłem – czytałem, uczyłem się, projektowałem nowe ćwiczenia, pisałem różne rzeczy, analizowałem. Robiłem całą masę rzeczy związanych z moją pracą. Zawsze towarzyszyła mi przy tym olbrzymia ekscytacja. Zawsze czułem się dobrze. Nie chciałem przestawać, bo niby czemu, skoro to takie fajne?? Ucierpiało na tym wiele aspektów mojego życia. Drugi raz nigdy nie popełnię tego błędu. Drugi raz nie pozwolę, by pasja stała się dla mnie wszystkim.

Jak kończy się historia Pawła?

Zmienił pracę. Dalej jest programistą, ale pracuje w mniejszej firmie, która nie wymaga i nie oczekuje od niego tyle, ile poprzedni pracodawca. Ma czas na bycie z żoną i dziećmi. Kiedy wyjeżdżają – wyjeżdżają razem, we troje i co najważniejsze, Paweł jest obecny w domu. Teraz praca to jego prawdziwa pasja, której poświęca się od czasu do czasu, a Żona to rozumie. Znalazł równowagę. Czy Paweł jest szczęśliwy? Dziś zdecydowanie tak. Czy tęskni za tamtym życiem? Zdecydowanie nie. Zarabia mniej, ale dzięki temu zyskał coś dużo ważniejszego i cenniejszego – czas na rzeczy naprawdę ważne.

Jak kończy się moja historia?

Mam wspaniałą narzeczoną, za niecałe dwa lata biorę ślub i dodatkowo dalej robię to, co sprawia mi ogromną przyjemność. Tak, moja pasja dalej mi towarzyszy. I tak jak Paweł – znalazłem równowagę.  Znalazłem również źródło jeszcze większej przyjemności, która pozwala oderwć się od pracy i rzucić w wir czegoś innego – to czas spędzany z moją narzeczoną.

Podsumowanie:

Łączenie pracy z przyjemnością to chyba jedna z najlepszych rzeczy, która może spotkać człowieka,  i jak wszystko na tym świecie – ma swoje plusy i minusy. I jak ze wszystkiego – trzeba z tego przywileju korzystać uważnie i z wyobraźnią. Łatwo można przegapić w życiu rzeczy, które są dużo ważniejsze niż przyjemność płynąca z pracy i zasobnego portfela. 

Syn: „Tato, czy mogę Tobie zadać pytanie?”
Ojciec: „Tak, oczywiście, a o co chodzi?”
Syn: „Tato… ile zarabiasz na godzinę?”
Ojciec: ” To nie jest twoja sprawa, a w ogóle dlaczego pytasz o takie rzeczy”
Syn: „. Ja tylko chciałem wiedzieć, ile zarabiasz na godzinę…nie gniewaj się”
Ojciec: „Jeśli musisz to wiedzieć, zarabiam 250 zł na godzinę.”
Syn: „Ohhh”… spuścił wzrok i ze smutkiem zapytał…
„Tato, czy mógłbym od Ciebie pożyczyć 50 złotych?”
Ojciec był wściekły.
„Synu jeśli tylko dlatego pytasz, że chcesz pożyczyć pieniądze aby kupić głupią zabawkę lub inne bzdury, to w tej chwili maszeruj prosto do swojego pokoju i wskakuj do łóżka. Pomyśl o tym, dlaczego jesteś taki samolubny. Ja ciężko pracuje każdego dnia dla… takiego dziecinnego i egoistycznego zachowania jak Twoje?!
Chłopiec cicho odszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i zaczął się jeszcze bardziej nakręcać myśląc o pytaniach małego chłopca . Jak on śmie pytać żeby tylko wyciągnąć pieniądze?

Gdy opadły emocje

Minęła godzina, emocje opadły i mężczyzna zaczął się zastanawiać:
„Może mały rzeczywiście potrzebował tych 50 zł na coś niezwykle ważnego.. przecież do tej pory nie za często prosił o pieniądze ”. Wstał , ruszył spokojnym krokiem w stronę pokoju synka i otworzył drzwi..
„Synu, śpisz?”- zapytał.
„Nie tato, nie śpię”.
„Pomyślałem, że trochę za ostro zareagowałem na Twoje wcześniejsze pytania …Wiesz, że ciężko pracuje a to był szczególnie męczący i długi dzień… Wyjął banknot . ”Oto 50 złotych o które prosiłeś…”
Chłopiec usiadł prosto i uśmiechnął się. „Och, dziękuję tatusiu!”
Następnie, sięgając pod poduszkę swoją małą rączką, wyciągnął kilka zgniecionych banknotów i pokazał je ojcu. Mężczyzna zobaczył, że chłopak miał już pieniądze i złość ponownie zaczęła powracać .
Chłopiec powoli liczył swoje pieniądze, a potem spojrzał na ojca z wyrazem radości na twarzy.
„Dlaczego chcesz mieć więcej pieniędzy, jeśli już jakieś masz „? zapytał ojciec.
„Ponieważ nie miałem dość, ale teraz już mam” odpowiedział ucieszony chłopiec.
„Tatusiu, uzbierałem już 250 złotych.
CZY MOGĘ TERAZ KUPIĆ GODZINĘ TWOJEGO CZASU?
Proszę wróć jutro wcześniej do domu żebym mógł z tobą zjeść wspólną kolację…”

Zobacz więcej

Poznaliśmy się
skontaktuj się ze mną!