„Chciałbym być sobą” czyli o marce osobistej

W XXI wieku obecność w sieciach społecznościowych nikogo nie dziwi. Coraz częściej i coraz bardziej dziwi brak tej obecności. Z racji pracy, którą wykonuję jestem obecny w wielu różnych miejscach. Facebook, linkedin i instagram to trzy obowiązkowe miejsca, w których jestem. Po co mi to? Do budowania swojej „marki osobistej”. Czyli w zasadzie do czego tak naprawdę? Do zdobywania lajków? Żeby ludzie komentowali moje posty? A może po to, żeby ktoś mógł po prostu zaglądać w moje życie wtedy kiedy chce i tak często jak chce?

02 maja 2011 roku powstała firma „Akademia Przemawiania GOLDEN SPEECH”. Moje dziecko. Moje dzieło. Ostateczny rezultat dzieła pewnego przypadku. Przez ostatnich 6 lat prowadziłem firmę pod tą nazwą. Powstała dodatkowa domena na facebooku i wiele innych narzędzi, które miały pomagać w promowaniu tej marki. W pewnym momencie zauważyłem jedną rzecz: te same, dokładnie te same informacje publikowane na moim osobistym profilu docierały do znacznie większej ilości ludzi niż po opublikowaniu na stronie marki. To zaczęło dawać mi do myślenia. Wniosek był taki: ludzie nie chcą być z marką. Ludzie z jakiegoś powodu chcą być ze mną. Czy to oznacza, że stworzyłem markę osobistą? Dzisiaj powiem tak: nie, to oznacza, że z jakiś względów ja się nią stałem.

W czasie swojej pracy używałem i do dziś używam dwóch sztuczek:

  1. Jestem w pełni sobą
  2. Daję z siebie 120% normy

Oprócz tego użyłem jeszcze jednej sztuczki – zrobiłem sobie dobre (tak mi się wydaje) zdjęcia do użytku na tej stronie internetowej. Reszta  to te dwie sztuczki powtarzane każdego dnia od wielu miesięcy i lat. Nic więcej. Tylko tyle i aż tyle. I jak się okazało po wielu latach (chyba) zbudowałem silną markę osobistą. Mój telefon każdego dnia dzwoni. Nazwisko „Lach” powoli, małymi krokami staje się rozpoznawalne. Współpracuję z coraz większymi partnerami, klientami. Wyspecjalizowałem się w kilku obszarach, na nich się skupiam i w ich obrębie staję się ekspertem. A co najważniejsze – ludzie chcą, żebym z nimi pracował. Nie muszę wpuszczać ich do swoje życia poprzez codzienne posty, nie zależy mi na liczbie lajków (pewnie, że jak jest ich więcej niż mniej to mi miło, ale nie dążę do tego). Jak są komentarze – zawsze się ucieszę, podyskutuję, czegoś się nauczę – to oczywiste. Ale nie to jest celem. Celem jest danie innym tego kawałka mnie, który w jakikolwiek sposób może przydać się komuś. Celem jest podzielenie się tym, co u mnie działa, co mi się sprawdza, z czego ja korzystam. Celem jest to, żeby skorzystali z tego też inni. Bo skoro działa u mnie i pomaga, to niech służy też innym! A jeśli przy tej okazji będą lajki, komentarze itp – super! Jeśli nie – też się nic nie dzieje.

W takim razie czym jest ta cała marka osobista? To TY! I jeszcze jedno: jak powiedziała Pani Joanna Malinowska – Parzydło w wywiadzie dla portalu Mała Wielka Firma: „marka osobista to jest ostatnie wrażenie i to jest spełniona obietnica„. Marka osobista to wszystko to, co sobą reprezentujesz – Twoje wartości, Twoje podejście do życia, biznesu, produktów/usług, które dostarczasz. To jakość z jaką zaczynasz spotkanie. To sposób, w jaki je prowadzisz. To Twoja wiedza, doświadczenie, umiejętność podpowiedzenia klientom, poziom Twojej eksnperckości w dziedzinie, którą się zajmujesz. Ostatecznie to zaufanie, jakim darzysz siebie i zaufanie, którym obdarzają Cię inni. 

Jeśli jesteś dobry w tym, co robisz, jeśli można Ci zaufać i nie zawodzisz zaufania innych – prędzej czy później Twoje nazwisko stanie się marką osobistą. Pewnie, że można mu w tym pomóc na wiele różnych sposobów. Pytanie tylko, czy powinieneś? Osobiście wyznaję zasadę, że nic nie broni się lepiej niż ciężka praca i efekty, które ona przynosi. Wszystkie pozostałe działania to dodatki, którymi czasami na pewno warto się wspomóc (w końcu sam zrobiłem sobie kilka zdjęć, więc nie będę hipokrytą). Jednocześnie zaznaczę mocno i dosadnie: to DODATKI! Jeśli chcesz z tego zrobić swoją główną „broń” w procesie budowania tej marki, to wiedz, że kariera „Twojej marki osobistej” może szybko dobiec końca.

Pięknie podsumował to jeden z członków internetowej społeczności biznesowej. W swoim poście na poplarnym portalu binesowym napisał tak:

„Czy już ulegliście pokusie budowania marki osobistej? A może dopiero o tym myślicie i oglądacie TYCH wielkich, którzy tego uczą? Ja też uległem tej pokusie, chciałem być jak Ci wielcy. Siedziałem i zastanawiałem się kurde, co tu robić, żeby być super, żeby klienci do mnie sami przychodzili i żeby chcieli ze mną współpracować. Sporo czasu zajęło mi dojście to tej tezy: JA CHCĘ BYĆ SOBĄ!! Moi klienci nie wybrali mnie, bo nauczyłem się jakichś sztuczek. Oni ze mną współpracują, bo wiedzą, że mogą mi zaufać. Że jak podejmą współpracę, to po fakturze ja nadal odbieram telefon, potrafię przyznać się do błędu i powiedzieć trudne słowo „Przepraszam”. To jest moja wartość i korzyść dla klienta. Moje przemyślenia, bądź sobą przez cały czas nie tylko po pracy 😊  To jest największa wartość każdego człowieka !!!! Pozdrawiam i miłego dnia.”

Autorem tego posta jest Pan Piotr Piasecki. Panie Piotrze dziękuję za tych kilka słów, które w tak cenny sposób oddają ideę tej całej „marki osobistej”. Nie ma znacznie, kogo Ty znasz. Liczy się to, kto chce poznać Ciebie. Pan Piotr swoim postem sprawił, że mam ochotę go poznać. I to jest właśnie „marka osobista”. Nie sam fakt, że pojawił się post, lecz jego wartość, idee, które za nim stoją, człowiek, jego podejście, światopogląd – to te elementy sprawiły, że mam ochotę poznać Pana Piotra.

Podsumowując: silna marka osobista to umiejętność budowania zaufania od początku do końca. To odwaga do pokazania w pełni siebie. Ze swoimi wadami, zaletami. To bycie ekspertem. To siła stabilności i poczucia bezpieczeństwa, jakie potrafisz zapewnić innym. To coś, co sprawia, że ludzie chcą Ci ufać i podążać za Tobą. To silny Ty!

Zobacz więcej

Poznaliśmy się
skontaktuj się ze mną!